Thursday, November 6th, 2008...1:18 am

Zorganizowanie samego siebie

Jump to Comments

Ostatnio coraz częściej dostrzegam problem poukładania pewnych rzeczy które robię i spowodowania, aby ten skrawki czasu które mogę wykroić dla samego siebie były spędzane w miarę sensownie. Nie skłamię, jeżeli powiem że inspiruje mnie tutaj trochę swoim podejściem i czasami rozmowami Witek.

Jak zwykle okazuje się, że najtrudniejsze tworzywo to my sami więc postanowiłem podzielić się przynajmniej kilkoma obserwacjami  w temacie organizowania pracy i czasu.

(cc) Kat…

Pierwsze zadanie to poznanie wroga. Już dłuższy czas temu zacząłem używać do śledzenia zadań nad którymi spędzam czas przy komputerze SlimTimer. Najpierw był etap neofity, czyli śledzenie dokładne bardzo, potem przez dłuży czas Slim popadł w zapomnienie, jakiś czas temu nastąpił powrót, tym razem już bardziej sensowny (przynajmniej mi sie tak zdaje). Oprócz informacji o tym ile czasu poświęcam na jakie zadania najbardziej przydatna jest informacja na co poświęcam najwięcej czasu. I o niespodzianko 🙂 …

  • przeglądanie blogów
  • przeglądanie stron (a i tak myślałem że to ograniczyłem).

Moje uwagi co do śledzenia własnego czasu (uwaga – będą banały):

  • nieważne jest narzędzie, może być to kartka papieru, ważne, żeby się Wam z niego wygodnie korzystało.
  • zbyt duża ilość kategorii które śledzimy wcale nie jest dobra, lepiej mniej ale takich, żeby łatwo udało nam się klasyfikować czas jako użyteczny lub nie
  • oszukiwanie samego siebie nie ma sensu, jeżeli już zdecydujecie się na takie ćwiczenie to warto robić to rzetelnie. Chociaż może boleć jak podsumujemy swój czas po jakimś dłuższym okresie.

Krok następny to zrobienie czegoś z tym co już wiemy. Niektórych rzeczy nie da się wyelimnować, ale trzeba się starać. I tutaj znowu inspiracja był Witek, tym razem przez wpis na swoim blogu 30-day-trial. Postanowiłem spróbować również przyjąć sobie zasadę tworzenia listy zadań do wykonania w danym dniu, jak i listy rzeczy które muszę ograniczyć (mam na niej dwie rzeczy w chwili obecnej … :), zgadniecie co? ). Co z tego wyjdzie zobaczymy za jakiś czas. Jak narazie widzę, że to działa w pewien sposób motywująco. Ale daję sobie 2 tygodnie czasu na to żeby zobaczyć jak się to sprawdza dla mnie.

Z kwestii czysto technicznych oddłuższego już czasu staram się stosować do reguły Inbox Zero i ograniczać ciągły dostęp do poczty zainspirowany The 4-hour Work Week.

A dzisiaj przypomniałem sobie i ponownie zaprzyjaźniłem się z Workrave.

Pytanie podstawowe … czy te wszystkie działania coś dadzą … nie wiem, postaram się odpowiedzieć na nie za kilka tygodni, może nawet za miesiąc czy dwa. W szczególności mam kilka pomysłów, które chciałem zrealizować – jeżeli uda mi się nad nimi popracować to będzie oznaczało, że przyjęcie tych kilku zasad i technik coś dało. Pewnie jeszcze tutaj o tym napiszę.

To tyle na dzisiaj w temacie organizowania samego siebie …

3 Comments

  • Też borykam się z tym problemem. próbowałem SlmTimer’a ale bardzo często wpadają mi rzeczy chwilowe i czasami nie tyle, że nie chce co zapominam na niego kliknąć. Nagle po 30 minutach uświadamiam sobie, że miałem robić zupełnie co innego. Przeglądnąłem już wiele narzędzi i programików. Jednak one mają jeden minus przyzwyczajenie do nich trwa…

    Teraz tak w wolnej chwili myśląc resztkami sił stwierdza, że zamiast szukać złotego środka po prostu będę sobie robił listę TO Do, jednak będzie to lista tygodniowa. Bo lista codzienna jest trochę zbyt czasochłonna:( A dwa czasem człowiek wypełnia ją przez pół dnia, zastanawiając się czy ja czasem czegoś nie przeoczyłem, o czymś zapomniałem.

    Jeśli masz chwile wolnego czasu ( pewnie nie ) ale polecam książeczkę OReilly Time Management for System Administrators. Według mnie można ją zastosować nie tylko w pracy ale w codziennym życiu:)

    Z moich rad to powiem tyle, że ja sobie ustawiam czasem stoper na komórce. Wracam z pracy i czasem muszę odsapnąć więc zaczynam szperać po blogach ( w tym twoim) i tak mi schodzi…. Dzwoni budzik wyłączam niezależnie od tego co robię przeglądarkę patrzę na listę To Do i zabieram się za nią. Po paru dniach tego testu udaje mi się wyczuć ile to jest 30 minut przeglądania stron i kończę przed sygnałem z komórki.

    Ostatnio znajomy opowiadał mi o swoim kuzynie który po powrocie z pracy robi co ma zrobić (przygotowuje się na dzień następny) i potem robi sobie relax puki go senność nie ogranie. Jak to mówią ” Co masz zrobić jutro zrób dziś i będziesz miał dwa dni wolnego”.

    Kilka porad nie wiem czy trafnych na mnie i jego one działają wiec może tobie się przydadzą.

    Btw. Kiedyś ludzie mieli 2 razy więcej obowiązków i upychali je tylko w swoim mózgu, w miarę postępu techniki więcej czasu tracimy na upchanie wszystkiego w PIM niż na dane czynności.

  • Wow .. to chyba najdłuższy komentarz do posta na tym blogu :).

  • Chyba bywały dłuższe:)

Leave a Reply