Tuesday, August 16th, 2011...6:01 pm

Wirtualna zmiana part II … Hyper-V strikes back

Jump to Comments

Ostatnio było o eksperymentowaniu z Virtual Box. Jako, że się zaczęło to należy też kontynuować.A więc wirtualna zmiana part II czyli, co z tego wyszło.

Dla przypomnienia – aby uniknąć dual boot i utrzymywania dwóch systemów postanowiłem spróbować używać Virtual Box. Po tytule już zapewne domyślasz się czytelniku, że coś nie zagrało. Jak to mówią niektórzy “zabrakło chemii”. Ale do szczegółów, czyli dlaczego VirtualBox został zarzucony:

  • Jeden z głównych powodów – nie jest moim celem sprzedaż wirtualizacji, więc aż tak się nie zagłębiałem w to dlaczego, ale subiektywne odczucie użytkownika – VirtualBox jako aplikacja ma jakiś problem z zarządzaniem zasobami przez siebie zużytymi. W szczególności pamięcią. Efekt był taki, że uruchomienie dwóch maszyn wirtualnych naraz, przy 8 GB RAM fizycznego, gdzie obie miały przypisane 6 GB RAM było już niemożliwe. A takie fanaberie mam … kropka.
  • Dwa, okazyjnie, ale jednak za często zdarzały się “crash” maszyny przy wychodzeniu z trybu pełnego ekranu. Niestety taki crash dodatkowo skutkował utratą zapisywanego stanu maszyny. Zdarzyło się o jeden raz za dużo.
  • Zarządzanie – tutaj dwie sprawy w zasadzie. Pierwsza, kwestia zarządzania mediami. O tym już pisałem – VirtualBox identyfikuje dyski po UUID co wymaga sklonowania dysku przed jego użyciem w innej maszynie. Linia komend mi nie straszna, a i UI do tego się pojawił w nowszej wersji, jednak nadal zajmuje to czas (dłużej niż po prostu skopiowanie VHD). UI który się pojawił pomocny nie jest, a przy okazji kłamie co do czasu wykonywania operacji itp. Ogólnie koncept zarządzania mediami nie jest IMO przemyślany, albo inaczej – nie jest dostosowany do typu pracy jaki wykonuję. O !!! I tego się będę trzymał.
  • Druga sprawa związana z zarządzaniem to kwestia uaktualnień, o której już pisałem. Nikt mi nie zagwarantuje, że przy kolejnym uaktualnieniu nie będzie takiej samej niespodzanki. A włączanie wszystkich maszyn i zamykanie ich przy każdym uaktualnieniu nie jest szczególnie wygodne.

Tak więc podsumowując ogólnie – wydajność i wygoda używania. Tutaj, przynajmniej dla mnie VirtualBox nie “kliknał”. Co nie oznacza, że nie będzie pasował dla innych. Samo rozwiązanie wygląda dobrze.

Teraz na czym się skończyło. Zainspirował mnie trochę komentarz Marka, i przemyślałem to jak korzystam z komputeraz. Wynik był jeden – w zasadzie potrzebuję serwera. A jeżeli potrzebuję klienta, może czas pomyśleć o jakiejś małej 13” maszynie dodatkowej. I ten kierunek poprowadził mnie do Windows Server z Hyper-V jako podstawowego systemu. Jeden wieczór i zarówno ja jak i pacjent (laptop) czujemy się ze sobą świetnie. Kilka rzeczy, które wyszły przy instalacji:

  • Jeżeli macie Lenovo z serii T410 i chcecie uruchomić port ethernet – jedna rada … zostawcie sterowniki Lenovo i szukajcie od razu sterowników Intel. Szkoda czasu na sterowniki producenta – z niewiadomomego powodu (ostatnio robię się leniwy i nie dochodziłem, to swoją drogą materiał na osobny wpis) sterowniki lenovo nie działają.
  • Uruchomienie BT (a naszło mnie na klawiaturę małą do laptopa) na W2008R2 wymaga dłubania. Wiem, że serwer to nie stacja robocza I BT nie potrzebuje, ale można było to trochę chociaż ułatwić. Kluczem jest znalezienie dobrych sterowników dla swojego urządzenia BT (u mnie Broadcom) i  … resztę znajdziecie już w wyszukiwarce.

To tyle w zasadzie. Ale żeby było chociaż trochę technicznie i konkretnie to mały hint w kwestii zmniejszania plików VHD. Zawsze mi to przeszkadzało, a opcja Compact w Hyper-V niezbyt się sprawdzała. Ostatecznie proste i sprawdzone podejście:

  • W maszynie odpalić SDelete z opcją –C, a następnie ją wyłączyć.
  • Po wyłączeniu diskpart (cmd.exe –> diskpart), wybieramy VHD (select vdisk) a następnie go kompaktujemy (compact vdisk).

W zasadzie pewnie usiąde w wolnej chwili i napiszę jakiś “mejtejnens” skrypt, który to zadanie zautomatyzuje. Jeżeli znajdę tą wolną chwilę, to rozwiązaniem się podzielę.

8 Comments

  • To do swojego planowanego super skryptu możesz dodać przed wywołaniem SDelete np. “cleanmgr /sagerun:100” oraz dodatkowo jak to będzie np. przygotowanie szablonu VM to jeszcze “delprof /q /i” 🙂

  • Dzięki Darek. Do pisania superskryptu nie aspiruje nawet :), po prostu maszyny puchną z różnych powodów i raz na jakiś czas trzeba je odchudzić, a ja się z wiekiem robię leniwy :).

  • A ja muszę przyznać, że po Twoim ostatnim wpisie ponownie spróbowałem użyć VirtualBox i spodobało mi się. Fakt, że kilka rzeczy trzeba zrobić z poziomu linii komend mnie nie przeraża. Podoba mi się możliwość obsługi wielu formatów dysków wirtualnych. Mam jakoś głęboko zakorzenioną awersję do VMWare, a ponieważ często udostępniany jest image dla VMPlayer, pasuje mi to, że mogę go sobie uruchomić w VirtualBox 🙂

  • Paweł, mnie linia komend też nie przeraża – wydajności te przypadkowe “krasze” były głównym motorem zmiany.

  • Tomek, mnie się jakoś crash nie zdarzał w trakcie pracy z uruchomionym systemem. Crashe mi się zdarzały przy używaniu z GUI funkcji typu snapshot, ale to prawdopodobnie ze względu na to, że domyślnie wówczas używał ścieżek, w których nie było na przykład wystarczająco miejsca na stworzenie obrazu. z CLI szło lepiej 🙂

  • ja najpierw montuję vhd na komputerze, robię chkdsk, potem defrag, potem sdelete -c, potem odmontowuję i dopiero wtedy compact VHD

  • Windows 8 🙂

    A co do VirtualBoxa to kwestia obsługi pamięci ,a właściwie dzielenie między maszynami będzie podobno w okolicach 4.2/4.3 a przynajmniej team FreeBSD chce to poprawić w swoim porcie .

    Co do zawieszania podczas zmiany trybu- sterowniki karty graficznej na hoście – temat poruszany na forum VB – niestety nikt się nie kwapi do rozwiązania .

  • Jeśli tak lubisz wygląd i zachowanie Windows 7 to mam taką fajną stronkę do “przerobienia” 2008 R2 na Windows 7 🙂
    http://www.win2008r2workstation.com/

Leave a Reply