Wednesday, July 25th, 2007...12:59 am

Polaków samochodowe nawyki

Jump to Comments

Smutne wydarzenia ostatnich dni spowodowały że jadąc do domu w leniwym, warszawskim korku pomyślełem chwilę na temat zachowania dużej części naszych rodaków Polaków. Zachowania objawiającego się we wrodzonym sprzeciwie do wszystkiego co ustalone z góry - na przykład do zasad ruchu drogowego.

Scenka rodzajowa - korek do małego ronda obok biura Microsoft. Rzecz tam standardowa raz to nasilająca się (godzina 17, opady - czy ktoś zastanawiał się dlaczego korki robią się dłuższe podczas deszczu, remonty), raz to zmniejszająca nasilenie (wakacje). Swoją drogą korek wynikający z irracjonalnego dążenia do bycia sprytniejszym (bo tędy będzie szybciej niż główną drogą) co powoduje, że na tej dróżce często jest korek, a na równoległych alejach Jerozolimskich, które to właśnie większość kierowców chciała ominąć panuje pustka. Ale ja nie o tym, chociaż to też się nieźle wpisuje w nasz narodowy charakter :).

Obok jest jeden z supermarketów i wyjazd z jego parkingu łączący się z tą drogą. Przy wyjeździe znak zakazu wjazdu (w końcu to wyjazd). Mniej więcej co 5-ty kierowca ignoruje ten zakaz i objeżdża część korka przez parking supermarketu (zysk jakieś 2-3 minuty na oko). Na samym rondzie duża część osób czeka do zjazdu na lewy pas, niestety blokuje też tych którzy chcą jechać innymi pasami - tak to ktoś zaprojektował niestety. Raz na kilka minut widać więc jakiegoś zniecierpliwionego kierowcę, który objeżdża rondo pod prąd.

Dzisiejszy przejazd przez miasto do klienta - 3 samochody przejeżdżające skrzyżowanie na czerwonym świetle, jedno wymuszenie pierszeństwa (żeby było śmiesznie na wjeździe na rondzie przez skręt w prawo z lewego pasa, kierowca samochodu stojącego na prawym pasie musiał mieć naprawdę nietęgą minę).

We wszystkich przypadkach w zasadzie nic się nie stało, nikt nie ucierpiał, świat się nie zawalił. Przecież to mały skrót, a te znaki stoją tam nie wiadomo po co. Prawdaż???

Nie wiem czy to tylko ja tak mam, ale wydaje mi siÄ™ że tego typu zachowania, i to nie tylko w odniesieniu do ruchu drogowego otaczajÄ… nas wszystkich w życiu codziennym - może sami w nich uczestniczymy Å›wiadomie bÄ…dź nieÅ›wiadomie. Tak po prostu, z przyzwyczajenia, bo wszyscy tak robiÄ… …. A może wÅ‚aÅ›nie z powodu naszego wrodzonego, narodowego “bycia przeciw”. Przeciw wszystkiemu co uważamy za maÅ‚o wygodne, nas niedotyczÄ…ce, komplikujÄ…ce nam życie … Co prawda otaczajÄ…ca nas rzeczywistość daje nam do tego wiele powodów - liczba regulacji, urzÄ™dowych nonsensów itp jest przytÅ‚aczajÄ…ca (kiedyÅ› nawet pomyÅ›laÅ‚em o jednostce 1 BAREJA - liczba nonsensów przypadajÄ…cego na jednego mieszkaÅ„ca, wzorzec do ustalenia. MyÅ›lÄ™ że u nas, w kraju raju byÅ‚aby stosunkowo wysoka). Ale w niektórych wypadkach to jest tylko pretekst żeby uzasadnić wÅ‚asne dziaÅ‚anie wynikajÄ…ce z lenistwa \ wygody \ bycia na przekór.

Czasem odruch sprzeciwu przeciw zasadom nam narzucanym okazaÅ‚ siÄ™ w historii bardzo przydatny (chociaż niektórzy oceniajÄ… że też zgubny) jako narodu, to chyba czas z tym trochÄ™ odpuÅ›cić. Może jednak zwróćmy uwagÄ™ na to co ktoÅ› postawiÅ‚ przy drodze, i jeżeli jest tam napisane “zakaz wjazdu” to może jednak ma to jakiÅ› sens. Tak wiem …. ten zakaz jest gÅ‚upi, bo przecież tam nic nie jedzie a skrócÄ™ sobie 2 minuty stania w korku. Niestety czasami te dwie minuty nie sÄ… tego warte. W zasadzie to nie wiem gdzie siÄ™ tak wszyscy spieszymy.

I nie, nie jestem Å›wiÄ™ty w tym wszystkim … też czasami jeżdżę za szybko, pewnie niektóre rzeczy robiÄ™ nawet sobie z tego nie zdajÄ…c sprawy. Cóż … zawsze jest coÅ› do poprawy.

Moralizatorsko wyszÅ‚o … .

9 Comments

  • Nawet sobie nie wyobrazasz, jak widac ta polska przekornosc za granica! Kto najczesciej przejedzie przez czerwone? Polak. Kto najczesciej pojedzie bez biletu w autobusie/tramwaju/pociagu? Polak. Irlandczycy kupujacy samochody za granica czy jezdzacy na zagranicznych blachach (w tym wypadku bedzie to UK) przerejestrowywuja swoje samochody zgodnie z przepisami w okreslonym na to czasie? Polak bedzie kombinowal jak kon pod gore i bedzie wozil ze soba mape Dublina tlumaczac kazdemu napotkanemu Gardziscie (tutejsza policja), ze dopiero co zjechal z promu i nie zna miasta (wskazujac na mape) mimo ze jezdzi po wyspie od sporego kawalka czasu. O tym jak sie Polacy za granica zachowuja moznaby ksiazke napisac. Jestesmy najlepsi w lamaniu przepisow, naciaganiu prawa i wykorzystywania wszystkich luk i mozliwosci do granic.

  • [do poprzedniego komenta] …co widac najlepiej w polskim rzadzie. jaki kraj taki rzad .. ale lepiej nie zaczynac bo mozna plynac dlugo jak przez ocean.

    a) czemu w deszczu sa wieksze korki? bo 8o% kierowcow to dupy wolowe. jak zobacza 4 krople deszczu na szybie to jada paranoicznie aseqracyjnie.
    b) piszesz o rowniez o mnie bo raptus ze mnie nieprzecietny [dla tego wole motor i samochodu nie mam] ale przepisy mam w dupie. i bede je mial tak dlugo jak nie zaczna byc normalne - zarowno przepisy jak i warunki. ograniczenia predkosci do 4oKMpH na 3 pasmowce, brak drog i tragiczny stan istniejacych, brak autostrad, tiry przewalajace sie przez miast0 - zwlaszcza przez rondo, ktore opisujesz, brak synchronizacji swiatel i notoryczna ‘czerwona fala’, brak miejsc do parkowania, brak infrastruktury komunikacji miejskiej zeby przeluznic korki - nie wspominajac o calej otoczce nie zwiazanej z samymi automobilami, przez ktora wiekszosc osob juz idac do samochodu jest ostro wqrviona calym dniem q: tutaj oczywiscie siebie nie opisuje aqrat - staram sie cieszyc zyciem dla tego samochodu ani tv nie posiadam i korzystam z zadka. preferuje jednoslady ktore daja wieksza swobode i mozliwosc doglebnego posiadania przepisow wraz ze stanem drog gdzies na poczatq jelita cienkiego. niestety w deszczowa pogode nie jest juz tak milo, a w zimie zdany jestem nie dosc, ze na korki to jeszcze na tlok w autobusach i brak dobrego polaczenia…

    a ze polak to malkontent to sie zgodze, bo gdygbym nosil lusterko nie musialbym szukac dlugo. marudzenie to cecha genetyczna - nie da sie z tego nijak wyleczyc ):

  • > [dla tego wole motor i samochodu nie mam]
    Mowisz .. a ja widuje Cie raczej na rowerze :)

  • No to rondo to po prostu jakis cud na Wisłą… Wczoraj wyglÄ…dam przez okno a tak kolejka do ronda od samego budynku Sawex (tego z ostrym zakrÄ™tem)… I to wszystko ludzie jadÄ…cy ŁopuszaÅ„skÄ….

    Niby skrÄ™cajÄ… bo szybciej bÄ™dzie jechać równolegle do Alei… A tu na Alejach pustki… A później robi siÄ™ mega tÅ‚ok na uliczce dojazdowej. Ja na szczęście jeżdżę w przeciwnÄ… stronÄ™ :)

  • Ja tez wole motor! Dlatego, jak jest slonecznie (co w Irlandii zdaza sie ostatnio bardzo zadko) wsiadam na dwa kolka i nie mam problemow z zadnymi korkami, srednio przejmuje sie swiatlami, a dojazd zamiast 20-40 minut zawsze zajmuje mi 7 minut. Yeah!

  • TrochÄ™ siÄ™ tylko przyczepiÄ™ jÄ™zykowo - motor to jest to co napÄ™dza motocykl czy też samochód. OK - potoczne znaczenie jest oczywiÅ›cie też takie jak Wy używacie. Tak dla zasady siÄ™ czepiam.

  • @Tomek : No nie tylko Ty normalnie sie czepiasz :) Mi to zawsze na to zwraca zona uwage jak mowie “motor” - to mowi mow albo “motocykl” albo “skuter”…

  • to co napedza to sie nazywa silnik (; i o ile [link “http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=motor”]motor to tylko potocznie motocykl, bardziej boli mnie w uszy nazywanie silnika motorem, windy dzwigiem czy inne purystyczne sformulowania q:

  • Hmmm … a możesz wskazać różnicÄ™ pomiÄ™dzy definicjÄ… “motor” a “silnik” w SJP: http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2520587.

Leave a Reply