Tuesday, March 18th, 2008...12:47 am

O tożsamości i prywatności raz jeszcze, czyli prasówka …

Jump to Comments

Odłożyłem sobie do skomentowania przez weekend w bookmarkach artykuł z GW (jak staram się nie zaglądać na GW to ten jakoś wpadł mi w oczy). Okazuje się że inni skomentowali szybciej, a jeszcze inni skomentowali i komentarz. I dobrze … jak widać temat prywatności i zarządzania tożsamością w sieci już i u nas stał się zauważalny.

Najpierw o samym artykule może krótko. Podstawowa teza tego artykułu krzyczy do czytelnika “Prywatności w sieci nie ma i nie bedzie !!” – na dowód przedstawiane są różne przykłady i wizje tego jak nasze dane w sieci są zbierane i używane. Że nie ma jej w tej chwili … zgodzę się. Że nie będzie w przyszłości … może nie całkowitą, ale miejmy nadzieję że przynajmniej częściową kontrolę nad swoimi danymi i tożsamością w Internecie odzyskamy.

Podejście autorki artykułu mi osobiście się nie podoba. Nie porusza problemu, a jedynie straszy konsekwencjami i przedstawia wizję apokalipsy tożsamości w sieci. Ani to nie służy zrozumieniu tematu przez szerszego odbiorcę, ani też nie wpływa na jego edukację. Ewntualnie pewna liczba ludzi rzuci się do blokowania cookies, a następnie włączy je ponownie gdy jakaś strona o to poprosi.

Autorka raczy nas w artykule szeregiem przykładów, jak elementy naszej tożsamości i informacji o nas są w sieci zbierane i przechowywane. Bądźmy szczerzy, większość tych informacji oddajemy samodzielnie, całkowicie dobrowolnie skuszeni oferowaną nam w zamian usługą. Jak długo uważamy, że jest to dla nas korzystne może i nie ma problemu w takim konkretnym przypadku. Problem polega na tym, że oddając te infomracje przestajemy kontrolować co się dalej z nimi dzieje. Czy portal A nie wymienia tych informacji z portalem B tak aby utworzyć nasz pełniejszy profil? Czy nie zostaną one komuś udostępnione? A co w przypadku włamania do portalu A? Czy nasze dane są wtedy chronione. 

Podstawowe pytanie to czy te wszystkie informacje faktycznie muszą być przechowywane w tych wszystkich miejscach w sieci, w których się one w tej chwili znajdują? Przyzywczailiśmy się do nich jak i do haseł wypełniając niezliczone formularze w sieci, rejestrując się na różnych stronach itp. Ale biorąc najbardziej trywialny przykład – czy strona na której dokonujemy transakcji faktycznie potrzebuje naszej daty urodzenia? Czy też wystarczy jej jednoznacznie potwierdzona informacja, że jesteśmy pełnoletni? A w chwili gdy skorzysta z tej informacji, pozwalając nam na dokonanie transakcji … czy faktycznie ta informacja musi być przechowywana lokalnie w ramach bazy danych aplikacji?

Całość sytuacji, którą tak jaskrawo przedstawia nam autorka tego artykułu wynika z sutuacji i założeń w jakich powstawał Internet i sieć jaką teraz znamy, gdy w zasadzie niezbyt przejmowano się prywatnościa i tożasmością. Nawyki projektantów aplikacji, programistów i samych użytkowników, które zostały wtedy wypracowane pokutują do dzisiaj, z tym że dzisiaj coraz jaśniej widać że takie podejście nie jest dobre i sytuacja ta zaczyna coraz większej liczbie użytkowników sieci przeszkadzać.

Wracjąc do samego artykułu –  z jednym ze stwierdzeń w nim przedstawionych napewno się nie zgadzam:

Należy się pogodzić z tym, że nie ma już prywatności takiej, jaka istniała przed powstaniem internetu.

Nie, z tym nie należy się godzić. Niby dlaczego … dlatego że firmy, które korzystają z naszych danych chcą żebyśmy je im udostępniali? Może należy dążyć do tego, żeby zapanować nad swoimi danymi i swoją tożsamością w sieci.

Sam opis problemu jak i postulaty mające na celu wypracowanie rozwiązania w tym zakresie znajdziemy w “The Laws od Identity” Kima Camerona (chyba nudzę z tymi prawami ponieważ wracają one co jakiś czas w tym co piszę).  Z technologicznego punktu widzenia rozwiązania takie jak CardSpace, czy też ostatnio zakupiona przez Microsoft technologia U-Prove dostarczają rozwiązań. Czy uda się je spopularyzować, czy przyjęte zostaną inne – tego jeszcze nie wiadomo. W tym zakresie coś napewno zostanie zrobione. Jeżeli jednak wczytamy się w prawa tożsamości i idee Identity metasystem przedstawioną przez Kima to technologią się nie liczy – tak długo jak tworzone systemy będą trzymały sie założeń jakie stoją za Identity metasystem.

P.S. #1 Ostatnio rozmawiałem w restauracji z kolegą, który wymieniał się ze mną spostrzeżeniami po konferencji dotyczącej IPTV. Między innymi opowiadał mi o rozmowie jaką odbył z przedstawicielem Google, który w dużym skrócie stwierdził, że kogo obchodzi IP TV w dobrej rozdzielczości – cała banda dzieciaków, które w tej chwili korzystają z sieci i dla których jest ona naturalnym środowiskiem nie ma nic przeciwko marnej jakości video z YouTube.

Pytanie więc … może ta sama banda dzieciaków nie ma nic przeciwko temu, że ich tożsamość i prywatność w sieci nie istnieje i nie będzie istniała … i może nic nie należy robić w tym kierunku ??? Tak jakoś mi sie to kołata po głowie od czasu tej rozmowy  ….

P.S. #2 Normalnie jak tak dalej pójdzie to jakąś rubrykę z pseudo felietonami uruchomię. Na grafomanię się mi na stare lata zebrało.

Leave a Reply