Tuesday, May 26th, 2009...1:51 pm
O potrzebie prywatności musimy zacząć myśleć i mówić
Jump to Comments
O bezpieczeństwie mówią wszyscy. I w sieci i w świecie realnym. Rezultatem tego mówienia od lat kilku jest jako taka świadomość ludzi – każdy przedszkolak powie że Windows jest beee a Linuks jest bezpieczny. W życiu tak zwanym realnym wynikiem nieustannego mówienia o bezpieczeństwie są kolejne przepiy na lotniskach, coraz większe inwestycje w różne systemy, przepisy pozwalające na inwigilację itp. Zależy od kraju.

Ostatnio mialem w życiu osobistym kilka rzeczy do załatwienia – tak zwanych urzędowych, związanych ze zdrowiem. Lekko zdziwiony byłem kiedy udało mi się:
- uzyskać dostęp do danych medycznych mojego syna oraz portalu on-line, w którym moge je sprawdzać
- dokumentacji medycznej dotyczącej pobytu w szpitalu
bez żadnej próby sprawdzenia mojej tożsamości czy mojego prawa do dostępu do tych informacji. Tak po prostu to wszystko dostałem – NA GĘBĘ. Widać facjata moja wzbudza zaufanie. U mnie to jednak bardziej wzbudza niepokój. Poniekąd wydaje mi się że wynika to właśnie z tego, że dostęp do tego typu danych ogólnie nie jest traktowany jako coś poważnego.
O potrzebie prywatności zarówno w sieci jak i w życiu codziennym należy zacząć mówić i zwracać na nią uwagę tak jak się to czyni w temacie bezpieczenstwa. Chociażby w takich sytuacjach zawsze można zwrócić uwagę na to że może by jednak inaczej. Przyznaję … ja tym razem tego nie zrobiłem chociaż pewnie powinienem. Może wynikiem tego mówienia i pisania będzie większa świadomość ludzi i organizacji … i może będzie to mniej wygodne, ale następnym razem ktoś sprawdzi mój dowód udostępniając mi dane jak najbardziej poufne.
Mówmy o tym, domagajmy się tego … może za jakiś czas dzieci w piaskownicy będą wiedzieć też coś o prywatności.

8 Comments
May 26th, 2009 at 2:03 pm
Ha
Może nie powinnam się przyznawać…, ale nie raz udało mi się “na gębę” wjechać, wyjechać, wejść, wyjść na jakiś teren strzeżony. Zawsze mówiłam prawdę co chcę zrobić
To wszystko pewnie dlatego, że i Ty i ja mamy długie włosy 
May 26th, 2009 at 2:22 pm
Hmmm … to jest troche inne zagadnienie z tematyki “kontrola dostepu”. Wchodzenie do wiekszosci budynkow zabezpieczonych kartami itp nie jest przewaznie problemem - wystarczy po prostu byc pewnym siebie i udawac ze znasz czlowieka ktory wchodzi :). Mila pogawedka w windzie i … voile … nie raz wchodzilem w ten sposob do roznych miejsc. Raz tylko ktos zapytal sie mnie … do kogo ide ;).
May 26th, 2009 at 3:26 pm
Wtedy można powiedzieć do “działu informatyki”
wszędzie jest
May 26th, 2009 at 3:37 pm
O ile pamietam dobrze przypadek to czlowiek ktory w ten sposob wszedl do firmy spytal sie GMa gdzie sa kadry … bo to kurier byl
May 26th, 2009 at 3:43 pm
@Tomek: Ale jak mówisz o dostępnie online do “konta” syna to o ile dobrze pamiętam to zanim wydali Ci login i hasło dostępu to powinni byli poprosić o Twój dowód. U mnie tak było.
I zazwyczaj w tej przychodni zawsze o to proszą (ID - dowód) jak idę do lekarza. W przypadku dzieciaka pytają tylko o datę urodzenia
May 26th, 2009 at 3:44 pm
A i jeszcze jedno - jak odbierasz tam wyniki swoich badań (bo chcesz mieć na nich pieczątkę i wydruk z portalu online to za mało) to zawsze proszą o dowód.
Aczkolwiek raz miałem sytuację, że owszem pani poprosiła o dowód, dostałem kopertę z moim nazwiskiem, ale w środku były już badania kogoś innego
May 26th, 2009 at 3:58 pm
@Mariusz
O to wlasnie chodzi ze nie zapytali. A wydruki pobieralem juz z innego szpitala i tam tez nie zapytali
May 27th, 2009 at 12:51 am
No nic tylko zmienić zawód, doszkolić się w socjotechnice i robić karierę jak Mitnick.
Leave a Reply