Sunday, August 22nd, 2010...11:52 pm

Na fali … doświadczeniami z pracy dzielenie się

Jump to Comments

 

Kolejny okres ciszy, poniekąd wakacyjna flauta, brak weny a też różne wydarzenia i zmiany, które pochłaniają czas. Przygotowania do konferencji (MTS … może coś jeszcze) również w pełni :).

Dzisiaj (a właściwie wczoraj) do napisania czegoś zainspirował mnie nasz mały C3PO, swoim wpisem Jak odnaleźć się w branży IT i mieć z pracy coś więcej niż tylko pieniądze? W zasadzie nic ująć – zgadzam się w pełni z tym co Paweł napisał. Dodać – no dodać trochę by mógł każdy z nas, ja pomyślałem że może po tych 11 już latach w branży też coś od siebie dodam. Niekoniecznie z zakresu planowania kariery, ale raczej z takich przemyśleń w temacie działania, które mogą pomóc (mam nadzieję) uniknąć kilku bolesnych lekcji jak i budować swoją pozycję – gdziekolwiek pracujecie.

(cc) Rerring1up

Poza tym – po ilości komentarzy temat chwytliwy, interesujący, pomyślałem – a co by nie złapać trochę wizyt na fali zainteresowania :).

To zaczynajmy …

… od zastrzeżenia (czyli disklajmer)

Poniższe to wynik moich doświadczen i przemyśleń.  Jednak zdaję sobię sprawę, a osoby ze mną pracujące w przesżłości lub obecnie tym bardziej o tym wiedzą, że nie we wszystkich punktach (a pewnie i we wszystkich) egzekwuję perfekcyjnie to o czym piszę. Cóż … ludzkość ma skłonność do błędów a oprócz tego pozostawiam sobie jeszcze miejsce na rozwój 🙂 – kilka lat zamierzam jeszcze w okolicy przebywać. Musicie jednak przyznać, że się staram.

Nie uzurpuję sobie prawa do bycia wyrocznią i że poniższe twierdzenia czy rady są jedynymi słusznymi. Na rynku jest wiele książek w tym temacie, napisanych przez ludzi z szerszym i bogatszym doświadczeniem. Poniższe to wynik doświadczeń moich, przez 11 lat zbieranych w ramach różnych działań zawodowych (i nie tylko). Pozostawiam sobie na przyszłość prawo sam się z nimi niezgodzić :).

To teraz już do rzeczy. Kilka obserwacji i porad co do sposobu pracy, podejścia do rozwoju, kariery i otoczenia. Klawiatury mojej.

 

1/ Poznaj swoje otoczenie

W swoim wpisie nasz mały robocik poruszył już istotny temat budowania relacji z ludźmi i swojej sieci kontaktów. Nie ma co się rozpisywać i rozbudowywać – kontakty są ważne i przydaję się w najmniej spodziewanych okolicznościach. Znajomości nawiązane zawodowo lub w społecznościach mogą często owocować w najmniej spodziewanych okolicznościach (znajomy Holender z Malty w ostatniej chwili zapragnął polecieć na mecz finałowy do RPA … poleciał :), znajomi zorganizowali na miejscu bilet, hotel itp.). Tyle o budowaniu swoich relacji na zewnątrz  – warto i już (tak Kuba, wiem co mi powiesz jak wrócisz z wakacji ;).

Jest jednak jeszcze jeden aspekt, który z moich obserwacji ludzie zajmujący się technologią często pomijają, a który dla powodzenia i zadowolenia z pracy jest równie istotny zarówno w kontekście obecnie wykonywanego zajęcia jak i przyszłości – daj się poznać w firmi i poznaj ludzi z innych działów.

Czy spotkałeś się kiedyś z określeniem "swetry" na programistów? Albo z narzekaniem sprzedawców na dział IT? Czy szef powiedział Ci kiedyś, że Wasz dział to tylko koszty?

A co TY zrobiłeś żeby to zmienić? Czy przeszedłeś się do działu sprzedaży poznać się z ludźmi? Czy zapytałeś się co ich boli w codziennej pracy? Czy dałeś im kontakt do siebie i powiedziałeś "Hej, jak wpadniecie na jakiś nowy pomysł co do potrzeb działania i nie będziecie wiedzieli jak rozwiązać to technicznie – zadzwoń, napisz!". Czy umówiłeś się z przełożonym, lub przełożonym innego działu na spotkanie, żeby porozmawiać o potrzebach, planach itp. Albo po prostu czy z nimi od czasu do czasu rozmawiasz o tym co organizacja planuje i potrzebuje?

Jeżeli planujesz dłuższą karierę w ramach swojej obecnej organizacji, nie osiągniesz pełnego sukcesu, jeżeli nie poznasz i nie dasz się poznać współpracownikom z innych działów. Wcześniej czy później dojdziesz do puntku, w której będziesz z nimi musiał współpracować, spotykać się lub to ICH zdanie będzie kluczowe dla Twojego dalszego rozwoju (szczególnie prawdziwe w większych organizacjach i korporacjach).

Wyjdź ze swoje strefy ciszy i zobacz co jest poza nią.

 

(cc) Mike Lusk

I pamiętaj – to co napisałem powyżej nie może wynikać z wyrachowania, po prostu postaraj się poznać ludzi w organizacji i dać się poznać im … reszta sama przyjdzie. Ale nie zaszkodzi temu trochę pomóc i zaplanować działania (uwaga trudne słowo) pro-aktywnie.

 

2/ "Nie wiem"

Każdy z nas ma ciągoty do bycia superbohaterem w swojej dziedzinie. Albo i w wielu dziedzinach. Jedna z umiejętności, które należy u siebie wykształcić, a które pomagają w codziennej pracy i budowaniu swojej pozycji jak i umiejętności to umiejętność powiedzenia "NIE WIEM".

(cc) joelpy

Jeżeli czegoś nie wiecie, nie udawajcie że wiecie, nie kryjcie niewiedzy za sloganami lub tech-mową, która ma skonfudować rozmówcę. Uświadomienie sobie tego, że nie musicie wiedzieć wszystkiego i umiejętność przyznania się do tego, szczególnie w chwili gdy występuje się w roli wspomnianego wcześniej superbohatera, to coś co według mnie jest jedną z umiejętności, które pozwolą Wam zbudować dobrą pozycję jako specjalisty. Szybko zobaczycie, że Wasz partner w dyskusji też zdaje sobię sprawę, że możecie czegoś nie wiedzieć i jest na to przygotowany.

Z drugiej strony, jeżeli już przyznacie się do tego że czegoś nie wiecie, nigdy takiej konwersacji nie zostawiajcie w tym stanie. Spróbujcie znaleźć kogoś kto zna temat, doczytajcie, zapoczątkujcie dyskusję o tym jak uzyskać odpowiedź \ rozwiązać problemy. To ważne.

 

3/ Brak czasu – planuj

Za dużo pracy? Nie nadążasz z nią? A może gdyby podejść do niej inaczej byłoby to do wykonania? Planowanie i panowanie nad własnym czasem to coś, czego niestety trzeba się nauczyć na własnej skórze – jeżeli to potrafisz pozostaje mi pochylić czoła i wykrzyknąć "BRAWO !!!". Ja nie do końca :).

Zacznij zastanawiać się nad tym jak spędzasz czas i co pożera Ci najwięcej czasu w trakcie zajęć. Jeżeli to przeszkadzajki – postaraj się zminimalizować ich wpływ. Jeżeli to zadania powatarzalne – zautomatyzuj. Resztę – zaplanuj.

 

(cc) Ronn aka "Blue" Aldaman

Narzędzie, metodologia, używane techniki – to wszystko nie jest krytyczne do powodzenia. Krytyczne jest myślenie i zmiana własnego podejścia – te elementy tylko to wspierają.  Wszystko razem pozwoli Ci efektywniej wykonywać to co musisz zrobić, pracować mniej i wykorzystać uzyskany w ten sposób czas na własny rozwój. A to ważne.

Uważaj, aby planowanie samo w sobie nie było zajęciem, które pochłonie Ci czas. I pamiętaj – plany można zmieniać!.

 

4/ Minimalizuj niepewność

Temat powiązany z wcześniejszym, i dobre planowanie w tym pomaga. Jeżeli otrzymujesz zadanie, nie zgadzaj się na terminy jeżeli uważasz je za nierealne. Na końcu dnia nikt nie będzie rozstrzygał, czy to Ty zaplanowałeś temin, czy to ktoś go Tobie narzucił. To Ty będziesz tym, który go nie dotrzymał.

Myśl o tym, że Twoje może i drobne zadanie i termin jest elementem większej całości – jeżeli jej nie widzisz, nie rozumiesz – zapytaj się o to. Co od tego zależy? Na co to wpływa? Wtedy będzie Ci łatwiej osądzić czy dane zadanie jest ważne, krytyczne czy może poczekać.

(cc) matley0

Jeżeli ktoś zgłasza się do Ciebie z narzuconym terminem, często nie ma nic przeciwko temu aby go zmienić. Ale tylko wtedy, jeżeli jesteś w stanie to uzasadnić – chociażby własnym doświadczniem i wiedzą. To się liczy i buduję Twoją pozycję. Ludzie chcą od Ciebie, jako specjalisty usłyszeć ile to realnie zajmie czasu. Często są w stanie to zaakceptować i poczekać. Często niestety nie słyszą tej dyskusji i przyjmują, że określony przez nich termin był poprawny. Rozmawiaj …

Jeżeli terminu nie da się zmienić, nie mów od razu kategorycznego "NIE". kategoryczne opinie i decyzje to te, które najtrudniej zmienić a najłatwiej powodują eskalacje. Rozmawiaj … może uda się zmienić zakres, może uda się przekonać kogoś co do zmiany (patrz wyżej), a może wspólnie poukładacie zadania tak, aby terminy stały się realne.

Jeżeli już coś ustalisz – dotrzymuj ustaleń. To pomoże Ci budować swoją pozycję w organizacji i jako zaufanego partnera u innych ludzi. I będzie owocować w przyszłości.

Jeżeli nie jesteś w stanie ich dotrzymać, z różnych powodów, powiedz o tym Tym dla których to jest ważne. Obawa o zawalenie terminu i próby nadrobienia czasu przez pracę po godzinach \ ciężej są przyczyną wielu porażek. Osoba, z którą rozmawiasz jest często skłonna przyjąć informację o tym, że termin się przesunie – zadanie nie da się wykonać na czas. Musi tylko o tym wiedzieć wcześniej, a nie w chwili gdy kolejny nocny maraton pracy nie przyniósł rezultatu dzień przed końcem zadania. Wszystkim zależy po prostu na minimalizowaniu niepewności w działaniu.

5/ Krok w tył i pytaj

Bywalcy WSS.PL może zauważyli, że często zamiast pisać na temat off-topicznie pytam się – "Ale o co tak naprawdę chodzi?".

Pomijam fakt mojej off-topiczności ogólnie jak i wypasionego poczucia humoru, które to na forum oba występują i zostały dostrzeżone

Często jest tak, że poszukujący rozwiązania problemu ustawił się już na pewne rozwiązanie. Albo problem, o który jesteśmy pytani, jest tylko elementem większej układanki, dla której pytający już znalazł rozwiazanie i tylko brakuje mu tego jednego, małego elementu.

(cc) wiccked

Nasza natura specjalisty podpowiada nam od razu rozwiązanie (patrzh punkt 2), które czasami jest trywialne, którym to rozwiązaniem natychmiast się chcemy podzielić by rozmówcę wiedzą naszą olśnić. W tym miejscu często dobrym rozwiązaniem jest zrobienie kroku  wstecz i zadanie pytania, które już padło powyżej – "Ale o co tak naprawdę chodzi?‘ Lub innej jego wersji – "Ale co chcemy uzyskać?‘ Wersji może być 100, ważna jest idea – bądź tym, który wywoła ten moment zadumy, zrobi krok wstecz i postara się spojrzeć na problem z innej perespektywy. Czasami wynikiem jest o wiele prostsze rozwiązanie, całkiem innego problemu lub usunięcie tego, o który jesteśmy pytani. Po prostu w toku prac nad tym zagadnieniem, wszyscy się tak ustawili na rozwiązanie, że zapomnieli po co to robią lub nie pomyśleli o alternatywnym podejściu. Często innym, niezgodnym z utartym szablonem.

Bądź tym, który to pytanie zada. Bądź przygotowany na to, że będziesz musiał pomóc w ustaleniu odpowiedzi – zdekomponowaniu problemu, poukładaniu go ponownie i dostarczeniu odpowiedzi. W ogólnym rozrachunku może to się opłacić, i pomóc budować Twoją pozycję i reputację (kto nie lubi grając w RPG dostać +1 pkt ??). A to ważne.

Uważaj jednak, aby nie popaść w przesadę – jeżeli wygląda na to, że ktoś dobrze przemyślał i zdefiniował problem, nie staraj się za wszelką cenę podważyć jego toku myślenia, tylko po to aby zaprezentować własny pogląd. Umiejętność wyważenia to niestety coś co przyjdzie z czasem ;).

 

6/ Nie bądź niezastąpiony

Wszystko zawali się bez Twojej ingerencji? Gdy nastapi awaria firma stanie  i tylko Ty ją przywrócisz do działania? Jeżeli tak – zmień to. Pomimo, że może wydawać się, że bycie niezstąpionym to idealna sytuacja, tak naprawdę sprawdza się to w niewielu przypadkach. Budowanie na tym założeniu swojej pozycji i kariery może zakończyć się nieprzyjemnym rozczarowaniem.

Bądź niezastąpiony nie przez to, że trzymasz kawałek wiedzy tajemnej o działanu systemu X w mieście Y, lecz przez to, że ludzie będą chcieli z Tobą pracować i cenić będą Ciebie jako człowieka i Ciebie jako specjalistę wchodzącego w skład zespołu. Banał, ale prawdziwy. Lub przez wartość Twojej pracy dla organizacji.

Jeżeli starasz się zbudować swoją pozycję na byciu niezastąpionym, jesteś pierwszym na liście do bycia zastąpionym kimś innym. Wynika to z kilku elementów – jednym z nich jest również ludzka natura. Ludzie nie lubią sytuacji, w której muszą na kimś polegać tylko dlatego, że jest on niezastąpiony.

 

7/ Wiesz więcje, podziel i pokaż się

Z powyższym punktem wiąże się kolejny – nie bój się dzielić swoją wiedzą. W tej chwili wiedza związana z IT (ale nie tylko) tajemną nie jest. Jeżeli wiesz więcej niż inni, postaraj się wychować swojego następcę w organizacji (patrz punkt 6). Twojej wiedzy od tego nie ubędzie – wręcz przeciwnie, często żeby móc podzielić się nią będziesz musiał czegoś nowego się nauczyć. Pozwoli Ci to również nabyć nowych umiejętności, z gatunku nie-technicznych: rozmowy, prezentacji, przekazania wiadomości.

(cc) BikePortland.org

Wybierz taką formę, jaka Ci najbardziej pasuje – formalną, nieformalną, pisz bloga, prowadź prezentację, pisz newsletter … jest wiele środków, których do tego możesz użyć.

Po pewnym czasie zorientujesz się, że to działa na Twoją korzyść i buduje Twoją pozycję i reputacje (i ponownie – wskaźnik++). To zaowocuje, jeżeli nie w tym miejscu i czasie, to w przyszłości.

Znajdź sobie mentora – kogoś, kto niekoniecznie będzie wiedział więcej, ale kto może ma inne podejście do tematu, ma inny bagaż doświadczeń. Niestety często ludzie do tej roli predystynowanie nie chodzą po korytarzach  z tabliczką "mentor" zawieszonej na szyi. Jeżeli czujesz, że możesz coś uzyskać od tej osoby i będzie to wartościowe – porozmawiaj. Pamiętaj, że on też może i będzie chciał uzyskać od Ciebie.

Czujesz się na siłach – bądź mentorem. Pamiętaj, że to zobowiązanie.

Czasami organizacje mają oficjalne programy mentorskie (moja obecna firma takowy ma) – jeżeli go nie ma, nikt nie powiedział, że nie możesz rozpocząć go samodzielnie. To także nie musi być ktoś z Twojej organizacji – może nawet nie powinien być.

 

8/ Nie wstydź się

Zrobiłeś coś? Jesteś specjalistą w danej dziedzinie? Wiesz o tym – nie wstydź się o tym mówić.

Uważać oczywiście trzeba aby nie popaść w pułapkę – zawsze jest ktoś kto wie więcej, zrobił więcej – nie popadaj w przesadyzm, <uwaga ostro  będzie> nie stać się zadufany w sobie <ostrzegalem>. Znaj umiar.

(cc) Craig Damlo

Nadmierna skromność jednak to coś, co może skutecznie utrudnić Ci pokazanie się na zewnątrz.

Ktoś mówi o Tobie w superlatywach – nie zaprzeczaj gorliwie. Ktoś chwali Cię za dobrą robotę – podziękuj, nie umniejszaj swojej roli, chociażby byłaby to trywialna rzecz – dla tej osoby, w danym momencie czasu było to coś ważne.

Nadmierna skromność to coś, co może utrudnić Ci rozwój kariery i osobisty. Znaj swoje mocne strony i nie bój się do nich przyznawać. Niestety sytuacja taka, to coś z czym się często spotykam – w zakamarkach często znajdujesz mały diament. Problem tylko, że schował się on tak mocno, że nikt nie potrafi go dostrzec. Pamiętaj aby Ciebie dostrzeżono.

 

… Ufff

Pewnie można by jeszcze kilka punktów w temacie wyciągnąć ale chyba poprzestanę na tym co napisałem. Mam nadzieję, że nie popadłem w błąd, przed którym ostrzegałem w punkcie 8 :).  Mam nadzieję, że nie było pompatycznie – pewnie trochę banałów. Ale wg mnie przydatnych.

17 Comments

  • Bardzo mi się podobało i czytałem naprawdę z ciekawością (wcześniej przczytałem wpisy na blogu Mariusza i Pawła). Planowanie – staram się stosować u siebie (każde spotkanie zapisane w kalendarzu, każdy termin wykonania zlecenia też). Jak narazie nie mam za bardzo komu przekazywać wiedzy (wypowiadam się na wss, prowadzę bloga). Interesuje się nie tylko MS ale również i BlackBerry i w tej drugiej dziedzinie uważam się za prawie experta – i dlatego pomagam w poznaniu tego ludziom.
    Fajnie że można przeczytać takie rzeczy na blogach ludzi z MS i nie tylko.

  • No, Gibonku, nie sądziłem, że sprowokuję i Ciebie do głębokich przemyśleń 😀 Ale bardzo fajnie napisałeś i trudno nie przyznać Ci racji. I jakie ładne obrazki 😛 Przebija z Twojego posta wyraźnie pozycja, jaką masz / miałeś w firmie (ludzie przychodzą z pytaniami, bo myślą, że znasz wszystkie odpowiedzi). Tak czy siak, szacunek za kontynuację tematu – każdy z nas ma tu coś ciekawego do powiedzenia.

  • W całej masie ciekawych treści i rad pokreśliłbym trzy razy “nie bądź niezastąpiony”. To bardzo kusi, ale naprawdę nie ma w tym nic dobrego. Dla nikogo…

  • Fajnie się czyta takie wpisy. Treściwie i merytorycznie choć momentami faktycznie trąci banałami. 🙂 Niemniej te bywają często bardzo wartościowe, czego dowodem jest Twój wpis. Punkty piąty i ósmy bardzo przypadły mi do gustu. Trzeba zapamiętać!

  • Uff… przebrnąłem… Ale bardzo się cieszę, że taką ciekawą dyskusję i przemyślenia wywołałem, i że powstało z tego całkiem przydatne coś.

    Część rzeczy oczywiście stosuję, do części trzeba się bardziej przyłożyć, część warto spróbować.

    Po sobie widzę, że cieżko mi przychodziło (pracując na początku w Microsoft i stojąc przed publicznością) używać słowa “nie wiem”. Teraz przestałem się go bać 🙂

    Miałem też pewien czas problem z “nie wstydź się” i mówieniem o tym co ciekawego zrobiłem. Trzech kolejnych szefów chyba mnie z tego wyleczyło z sukcesem 🙂

    Cała reszta – naprawdę uważam, że idealny materiał do poczytania przez początkujących na ścieżce kariery. Szkoda, że ja w czasie studiów nie trafiłem na coś podobnego – bo pewnie kilku lekcji nie musiałbym odczuć na własnej skórze 🙂

  • Muszę wszystkim zaangażowanym w tworzenie wpisów serdecznie podziękować (zapewne musiałbym to uczynić na każdym blogu z osobna, co zapewne będzie też miało miejsce :P).
    Pomimo tego, że studia już mi przeminęły, jestem jeszcze w wieku niemowlęctwa programistycznego, dlatego z wielkim zainteresowaniem czytam teksty nie-techniczne, a poszerzające ogólną wiedzę na temat samoprezentacji oraz “samosprzedaży”. Muszę się przyznać, że z tym wpisem wzrosła liczba Twoich czytelników, co najmniej o jedną osobę 😉

  • Wpis świetny… Brakuje mi tylko porad i gotowych przykładów jak rozmawiać z Zarządem w sprawach inwestycji w środowisko informatyczne, aby biznes miał spokój i ja także 😉

    Nawiązując do punktu 7) chciałem zaznaczyć, że w grudniu 2004 jako człowiek “zielony” zdesperowany awarią wysłałem maila do człowieka udzielającego się na jakichś grupach dyskusyjnych (którego artykuł czytałem w CHIP) z nadzieją na odpowiedź. Oczywiście odpowiedź przyszła 🙂 wraz z opisem co można zrobić… I za to teraz ponownie dziękuję właścicielowi tego bloga.

  • Ha to i ja wkoncu zarezerowalem a dokladniej mowiac zaplanowalem czas by dokonczyc poranne szybkie przejrzenie 🙂

    Post super, zgadzam sie ze wszystkim i z tym nie zastapionym, podobalo mi sie to iz wspomniales ze by nie byc nie zastapionym w wiedzy ale w kontaktach – w sensie ze jako osoba a nie jako chodzaca zamknieta na 4 spusty encyklopedia Encarta ktora probuje nie zwracac uwagi na Wikipedie.

    Wazne jest to ze jezeli lubimy swoja prace to by pracodawca nie zwolnil nas “bo moze miec kogos tanszego”. pod tym wzgledem ta osobowosc w firmie daje duze plusy.

    Teraz poraz na Grzeska 🙂 i cos czuje ze Mariusza tez musze zaplanowac 🙂

    @B, na to nie ma tutoriali. Jezeli ktos uwaza ze sa to jest w bledzie. a jakby ktos przyszedl mi przygotowany z przykladu to raczej szybko mozna by sie bylo zorientowac.

  • Prawda, prawda i tylko prawda. Wszystkim żyłoby się lepiej i pewnie praca lżejszą by była gdyby wszyscy tak postępowali. Z mojego doświadczenia… nieby i jestem świadomy tych wszystkich rzeczy o których piszesz… ale czasami wychodzi zupełnie odwrotnie. głownie w zakresie braku czasu, minimalizacji niepewności i tej mitycznej niezastępowalności. Ech samo życie 🙂

  • Piękne. Mam małą refleksję odnośnie punktu “nie bądź niezastąpiony”. Ja bardzo chcę nie być niezastąpionym i od czasu, gdy przestałem być administratorem, moje pragnienie się spełnia. Może nie do końca, bo w “moim” projekcie jestem ciężko zastępowalny (specyfika pracy), ale projekty są na szczęście (relatywnie) małe i dają się sensownie dzielić. Ta swoboda JEST piękna. Ten spokój, bez nerwowego oczekiwania na telefon… Ta skrzynka pocztowa bez kilu setek nieprzeczytanych maili po powrocie z urlopu (…) Bezcenne!

    Ale do sedna – obserwuję ludzi, którzy bardzo chcą być niezastąpieni. Jest to dla nich potwierdzenie ich własnej wartości. Każda nowa osoba w zespole, każda krytyczna uwaga czy jakakolwiek sugestia usprawnień odbierana jest jako atak na ich pozycję w zespole i próba zniszczenia ustalonego porządku dziobania. Może to nie do końca związane jest z wpisem Tomka, ale jak sobie z takimi osobami radzicie? Ciężko wdrażać jakiekolwiek “zalecenia”, jeśli trzeba się cackać z osobą emocjonalnie niezrównoważoną (podzielę się przy okazji: http://alexba.eu/2010-06-10/tematy-rozne/stabilnosc-emocjonalna/), która przy okazji wykorzystuje każdą sposobność, do kopania pod nami dołków. Muszę się przyznać, że moja cierpliwość w tym zakresie jest ograniczona, mogę opisać się jako “osoba z sercem na ręku, najczęściej cudzym”. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie jest to najlepsze podejście, w szczególności wtedy, gdy trzeba pracować w większym zespole, dlatego pytam o Wasze doświadczenia.

  • Wreszcie ktoś napisał o tym, że czasem trzeba wyjść do ludzi a nie tylko siedzieć za FW 🙂

    @Paweł wydaje mi się, że tutaj powinien wkroczyć kierownik zespołu/ przełożony i starać się takie osoby prostować, namawiać na tworzenie dokumentacji/ przeprowadzanie szkoleń z zakresu danej technologii. Tak samo przełożony powinien się zastanowić dlaczego dana osoba stara się być niezastąpiona i niechętnie dzieli się z innymi czy wpuszcza ich na swoje podwórko. Sytuacja takie powinny być jak najszybciej rozwiązane bo są one szkodliwe zarówno dla zespołu jak i samotnych wysp, które się tworzą.

  • @kaarol – z tego, co zauważyłem (akurat sytuacja nie dotyczyła bezpośrednio mnie i nie była nawet związana z IT) z interwencją kierownika może być różnie:

    – kierownik często obstaje przy “starym” pracowniku, który sprawia wrażenie niezastąpionego. Nowa osoba jest na starcie na dużo gorszej pozycji a co więcej jest często postrzegana jako winna całego zamieszania, bo przecież wcześniej był spokój (porządek dziobania ustalony kilka lat wcześniej),

    – kierownik zamiata sprawę pod dywan, ponieważ w firmie (korporacji) przyznanie się do tego, że istnieje konflikt w jego zespole może zostać odebrane jako “nieradzenie sobie” przez niego z zarządzaniem ludźmi,

    W tym konkretnym przypadku sprawę do przodu pchnęło dopiero sporządzenie notatki z kolejnego spotkania i żądanie podpisania jej przez skonfliktowane osoby oraz kierownika.

    Zgadzam się, że takie konflikty powinny być rozwiązywane możliwie szybko. Zastanawiam się tylko jaki procent kierowników ma odpowiednie przygotowanie do radzenia sobie z takimi sytuacjami.

    Drugie ciekawe zagadnienie to konflikt między różnymi działami/zespołami, które w pewny sposób nachodzą na siebie. Na przykład audyt/bezpieka i IT. Tu również można czasem zauważyć syndrom oblężonej twierdzy. Ale to już zupełnie odbiega od wpisu Tomka.

  • @Paweł
    Obecnie osoby zasiadające na stanowiskach pod którymi mają większą ilość osób coraz częściej decydują się na szkolenia z zakresu zarządzania zasobami ludzkimi. Niestety nadal spory odsetek kadry, szczególnie w mniejszych firmach wychodzi z założenia, że takie szkolenie to banał, każdy zna podstawowe zasady radzenia sobie z ludźmi, etc.
    Jak dla mnie jest to flustrujace jeśli słyszę, że ktoś narzeka na szkolenia a potem nie radzi sobie z osobami w zespole. Druga kwestia to błędnie dobrani liderzy no ale faktycznie tak jak napisałeś to już odbiega od wpisu Tomka:)

  • @Paweł: To z tym niezastąpiony vs. spokój na urlopie – naprawdę super! Człowiek to faktycznie zaczyna doceniać, jak nie musi mieć nerwów przed wyjazdem na urlop i ktoś z zespołu spokojnie poradzi sobie (tymczasowo) z tym co robiłeś.

    A z radzeniem sobie z ludźmi niezastąpionymi? Też bym chyba jednak szedł w stronę kierownika/szefa tej osoby. Bo przy takim podejściu to mam wrażenie, że można zrobić tylko jeszcze gorzej. Człowiek taki może zacząć Cię traktować jako zagrożenie i jeszcze bardziej namieszać i Tobie i całemu zespołowi.

  • […] Na fali… doświadczeniami z pracy dzielenie się Tomek Onyszko (gibon), blog: w2k.pl […]

  • Sorry: Muszę: Piszemy “poza tym” a nie “pozatym”.

  • […] z innymi, jest bardzo ważny. Język, chęci dogadania się. Pamiętam jakiś czas tem wpis Tomka Onyszko, w którym poruszał ważne zagadnienie dobrej współpracy z innymi działami. Jeśli nie […]

Leave a Reply