Friday, October 10th, 2008...12:13 am

Konferencja … i po konferencji

Jump to Comments

Wychodzi na to, że ostatnio mam serię postów “coś … i po czymś” – tak jakoś wyszło. Dzisiaj chwila o tym co zajmowało mnie popołudnioami ostatnio czyli konferencji MTS. Chociaż w zasadzie o samej konferencji za dużo nie mam do powiedzenia. W tym roku niestety nie mogłem poświęcić dwóch pełnych dni na przybywanie w PKiN i w zasadzie byłem tam tylko po to aby przeprowadzić swoje sesje. Ale dzisiaj jestem już po … rola prelegenta na ten rok w Polsce zamknięta.

Tak jak wspomniałem nie wiem jak wyglądała konferencja od strony uczestnika, niestety nie znalazłem też czasu na to żeby pojawić sie w strefie “Ask the Experts” ale mam nadzieję, że przynajmniej po swoich sesjach i na korytarzu w biegu udało mi sie na kilka Waszych pytan odpowiedzieć :).

Ten MTS dla mnie upłynął pod znakiem wirusa, i to całkiem nie komputerowego ale zwyczajnego … takiego co siedzi w gardle i powoduje chrypkę i efekty uboczne.  Za te efekty wszystkich, którzy słuchali moich wystąpień przepraszam. Nauczka przed TEC w marcu … oszczędzać sie i postarać się nie zachorować. Nic przyjemnego i naprawdę utrudnia poprowadzenie sensownego wystąpienia. Ale jakoś poszło …

… to teraz kilka uwag ze strony prelegenta:

  • Dzień pierwszy, sala C: gorąco, gorąco, gorąco i jasno. Nie wiem jak na widowni, ale na miejscu prelegenta reflektory wytwarzały temperaturę która była ciężka do zniesienia. Oprócz tego na sali były włączone wszystkie światła, co dla prowadzacego powodowało że miał cały czas jakieś światło świecące w oczy. Warunki dalekie od komfortu niestety. Do tego mikrofon … ale o tym jeszcze za chwilę.
  • Dzień drugi, sala H: o wiele lepiej. Możliwość włączenia i wyłączenia części świateł i klimatyzacja sprawiały, że prowadzenie sesji było o wiele przyjemniejsze.
  • Technika: pierwszy raz wszystko działało “od strzału”. Jedna rzecz … rzutniki … z utęsknieniem będę czekał na dzień kiedy będziemy mogli prowadzić prezentację na sprzęcie, który ma rozdzielczość trochę większą od 1024×786.

Lekcja dla mnie jaka wynika z przygotowania tych sesji i ich przeprowadzenia:

  • to co wiedziałem od dawna a teraz tylko się potwierdziło: przygotowanie sesji zajmuje naprawdę dużo czasu, w szczególności jeżeli chcemy przy okazji coś pokazać. Tak więc decydując się na poprowadzenie sesji zarezerwujcie sobie kilkadziesiąt godzin na jej przygotowanie i przetestowanie. Niestety mi kilku tych godzin zabrakło, co było niestety widać pierwszego dnia i za co przepraszam.
  • Mikrofon … to co zauważam u siebie to fakt, że konieczność stania w jednym miejscu przed mikrofonem jest dla mnie sytuacją bardzo niekomfortową. O wiele wygodniej prowadzi się sesje z mikroportem … chyba w przyszłości wpiszę to na listę wymagań.

Tyle obserwacji od strony prelegenta … pewnie na PL blogach niedługo pojawi się więcej szczegółowych opisów, a na Wss.PL dyskusja już trwa.

Jedna duża prośba … jeżeli byliście na sesjach … WYPEŁNIJCIE ANKIETY. To w zasadzie jedyna droga, oprócz wpisów na tym blogu, którą mogę zebrać informacje o tym czy sesja się Wam podobała czy nie. I dotyczy to wszystkich prelegentów. Tym bardziej jeżeli Wasza opinia o sesji jest zła … ale w takim wypadku najchętniej widziałbym jeszcze kilka słów przesłanych na mój e-mail z uwagami dlaczego tak uważacie. Bez tego nie będzie lepiej :).

Tego że na blogach opisów nie zabraknie jestem pewien dlatego, że na MTS było wielu blogerów … objawili się oni dzień wcześniej na Bloggers underground, które to spotkanie okazało się sympatyczną imprezą i miejscem do dyskusji. niestety ze względu na stan gardła (patrz wyżej –> wirus) oraz konieczność przygotowania sesji na następny dzień dla mnie o wiele za krótką, i o wiele za cichą (z mojej strony). Chwała karolowi za zorganizowanie całości i oby takich spotkań było więcej.

To w zasadzie tyle wrażeń \ obserwacji  ;).

 

3 Comments

  • Z tymi kilkudziesięcioma godzinami na przygotowanie… oj prawda to!
    Mimo, że potem w godzinę jest po wszystkim, to chyba każdy przygotowany prelegent wie, że o jego temacie można zrobić sesję kilkudniową 😉
    Niektórym się wydaje, że na przygotowania można zamiast kilkudziesięciu godzin poświęcić dwie albo trzy. Jeżeli potem robi coś dobrego – bardzo zazdroszczę. Ale w większości przypadków, takie oszczędnośc widać słychać i czuć w trakcie sesji.

  • Nawet jeśli są jakieś wpadki, czy pomyłki, to liczy się to, że dany prelegent wie dlaczego coś nie działa. Bardziej bym się denerwował gdyby mi ktoś na sesji powiedział, o nie zadziałało, taki los. Tomku trochę więcej optymizmu, sesje były super:) Ja wpadek nie widziałem, a literówki mogą się zdarzyć każdemu. Pobadało mi się to, że sesja 99% była pokazana na konsoli, a nie stukanie po GUI jak na kursie MS. Poza tym pokazałeś narzędzia z dobrej strony (co można z nich praktycznego wyciągnąć) i to się liczy.

  • Niestety mikrofony bezprzewodowe mialy szanse dzialac tylko w niektorych salach Kinoteki 🙁 Taki urok PKiN…

Leave a Reply