Tuesday, December 29th, 2009...11:51 am

IE na koniec roku

Jump to Comments

Michał przyłączył sie ostatnio do akcji Stop IE6, i jak widzę ze znajomych blogów poparł to również Paweł, więc i ja podążając za owczym pędem popieram i namawiam do zastąpienia IE6 nowszą przeglądarką.

Prywatnie obecną pozycję IE6 nazywam “klątwą IE6” i czasami używam do określenia innych sytuacji, w których dany produkt \ rozwiązanie zadomowił sie tak bardzo  … że aż przeszkadza. Powiedzmy sobie szczerze … IE6 miał \ ma swoje problemy. Ale większym problemem jest to, że aplikacje zostały tak napisane, aby z tymi problemami żyć. I teraz za nic nie chcą się przesiąść na wyższe wersje a przynajmniej to kosztuje.

I świat idzie dalej a IE6 trwa … i pewnie będzie trwał jeszcze długo w świecie korporacyjnym, ale w świecie domowych przeglądarek … zapomnijmy o nim i idźmy dalej … świat się zmienia.

(cc) akahodag

To zaś patetyczne stwierdzenie o zmienności otoczenia prowadzi mnie przy porannej kawie do następnego IE tematu, zainspirowanego również wpisem Michała (pisał przez święta, ja czytałem … co poradzę), czyli planowanemu opublikowaniu przez Microsoft jako wynik sporu z UE poprawki dającej użytkownikowi możliwość wyboru przeglądarki. W ogólności idea słuszna … równość, złamanie monopolu itp … ale gdzieś mnie w tym wszystkim coś uwiera.

Po pierwsze primo, nie jestem zwolennikiem nakazów urzędowych, a szczerze powiedzmy sobie że z takim w ten lub inny sposób mamy tutaj do czynienia. Pozwólmy ludziom głosować nogami (co też czynią jak sam Michał zauważa). Jak im IE zacznie doskwierać sami zmienią albo koledzy im powiedzą że można inaczej.

Po drugie primo, użytkownicy naprawdę nie lubią dokonywać wyboru. Mówię o większości standardowych użytkowników komputerów, których reprezentacja wśród czytelników tego bloga jest pewnie mała. Użytkownik postawiony przed wyborem musi zdecydować, a to podnosi mu ciśnienie i każe myśleć o konsekwencjach. Lub nie wywołje tego procesu i użytkownik po prostu klika w to co widzi (co pokazuje traktowanie certyfikatów). Dobitnie udowodniło to menu zamknięcia systemu w Vista co opisał w dobrym artykule Joel Spolsky (zawsze pisząc to nazwisko zastanawiam się … skąd byli jego dziadkowie 🙂 ).

Po trzecie primo, całość przyjętego rozwiązania każe mi myśleć o odpowiedzialności. Już tłumaczę. Użytkownik uruchamia system operacyjny, przygotowany przez Microsoft, instaluje się mu poprawka … z Microsoft … w efekcie wyświetla okno wyboru przeglądarki. I zapewne umieszczony tam będzie odpowiedni komunikat (już prawnicy o to zadbają), ale użytkownik (patrz drugie primo) komunikatów nie czyta … Microsoft wyświetlił mi okienko … wybrałem. I teraz pytanie … kto odpowiada za skutki wyboru – przglądarka się zmieniała, a jak się nie sposoba … to jak wrócić do poprzedniej. Zmieniłem przeglądarkę i w niej nie działa aplikacja mojego banku …

… pytanie – kto odpowiada za takie incydenty, kto ma obsłużyć koszty ewentualnej ich obsługi (wiem co użytkownicy bardziej zaawansowani myślą o helpdesk ale nie zmienia to faktu, że standardowy użytkownik nadal z niego korzysta) … przecież to Microsoft *kazał* mi wybrać przeglądarkę.

Dlatego wolałbym, żeby zostało to zaimplementowane jako jednokrotne przekierowanie użytkownika IE po zainstalowaniu poprawki na odpowiednią stronę UE, na której urzędnicy wytłumaczyliby użytkownikowi na czym polega jego dobro i dlaczego o nie dbają. Ale to by wymagało przejęcia na siebie *odpowiedzialności*.

Swoją drogą … czy jeżeli udział FF w rynku danego kraju przekroczy 50% to takie akcje zostaną też wymuszone na FF :)? To pytanie oczywiście jest retoryczne i lekko prowokacyjne :).

I tym kończę IE rozważania na koniec roku przy porannej kawie … czas na następną. W końcu urlop …

5 Comments

Leave a Reply