Tuesday, December 7th, 2010...1:13 am

Coś przecieka

Jump to Comments

Off-topicznie od technologii będzie, więc jeżeli ktoś nie chce to niech nie czyta.

Ostatnio obserwuję sobie to co się dzieje dookoła Wiki leaks, i to niekoniecznie to co się dzieje dookoła opublikowanych przez ten portal dokumentów (w zasadzie o nich nikt już za bardzo nie rozmawia więc widocznie aż tak porażające nie były). Bardziej chodzi mi o to, jak w ciągu kilku dni w zasadzie usunięto z sieci serwis, który hostowany był na komercyjnych zasadach (Amazon) oraz jak odcięto go od usług przez jego twórców używanych (PayPal, DNS). I to jak wszyscy przechodzą nad tym do porządku dziennego.

(cc) Kristin Brenemen

Szczerze – nie jestem w stanie i nawet nie próbuje oceniać tego, czy opublikowanie tych dokumentów było słuszne, czy nie. Według mnie, a przynajmniej z tego co do mnie dotarło ponieważ sam się w nie nie wczytywałem, nic wielkiego się nie stało czy też się nie stanie. Wojny nie zakończyły się jak i nie wybuchły, rządy nie upadły. Kryzys się nie skończył. Mogłem jednak coś pominąć ze względu na to, że unikam wiadomości lub po prostu brak mi wiedzy, żeby wpływ takowych publikacji ocenić. Jasne jest jednak, że publikacje te nastąpiły na ucho słoniowi jakiemuś, przynajmniej ambicjonalnie.

To co jednak obserwuje w ciągu ostatniego tygodnia to:

  • Dostawcę platformy Amazon, który zamyka usługę powołując się na złamanie regulaminu tejże
  • Dostawcę usługi DNS, który zamyka usługę ponieważ obciąża ona ich serwery (planujesz usługę, która może odnieść sukces – weź to pod uwagę)
  • PayPal, który jak Amazon zasłania się regulaminem.
  • Ze świata już mniej on-line, pocztę w Szwajcarii, która nagle dowiedziała się, że rzeczony człowiek w Genewie nie mieszka, więc skłamał (ciekawe ilu jeszcze klientom z tego powodu usługa została dzisiaj wypowiedziana).

Uaktualnienie (apdejtem zwane): Ziemek podesłał w komentarzach ciekawy wpis Vagli w temacie. Pomyślałem że zamieszczę tutaj, żeby czytelnik nie czytający komentarzy miał też szansę na niego trafić.

Uaktuanielnie #2 (apdejtem również zwane): To jeżeli ktoś nadal uważał, że te decyzje były podyktowane tylko regulaminami i troską o usługę, to PayPal właśnie sam rozwiał tego typu wątpliwości.

Od strony politycznej abstrahuję jak napisałem. Nie moje podwórko i nie moje zabawki. Inni bawią się w nie lepiej. Od strony sieci i usług widzę za to scenariusz próby usunięcia z sieci (w praktyce portal nadal jest dostępny) serwisu, który z jakiegoś powodu stał się mało wygodny. I to przy stosunkowo niskim poziomie komentarzy i opinii z tym związanych. OK – a gdyby wyłączyli FB??? Może to nie jest najlepszy przykład … ale gdyby rząd nawet w kraju nad Wisłą tylko wyłączył hosting jakiejś gazecie? Nierealne? Ej …właśnie to się stało na naszych oczach. I tak pomyślałem że o tym napiszę. W końcu to mój kawałek sieci.

Żeby jednak nie było całkiem tak od technologii i zagadnień z nią związanych oderwane to mały wtręt.

Ostatnio dużo się mówi o chmurze i o tym jakie są jej zalety itp. I nawet nie będę zaprzeczał, że ich nie ma – wszystko zależy od potrzeb i modelu. Jeżeli jednak ktoś chciał pokazać, że nasza aplikacja hostowana u dostawcy platformy może zniknąć z niej decyzją administracyjną (tak ją nazwijmy i nie wchodźmy w dalsze roztrząsania bo to i tak nic nie da) z  dnia na dzień, to w przypadku Amazon i Wiki leaks udało się to zademonstrować dobitnie. Jak widać Amazon miał ważniejsze cele biznesowe niż budowanie zaufania u swoich klientów (napewno zbudował zaufanie u dużego klienta z rozszerzeniem gov).

Najwyraźniej w sieci nam coś przecieka. I niekoniecznie jest to WikiLeaks.

P.S. Na okoliczność napisania tego wpisu stworzyłem nową kategorię – Opinie. Osoby nie zainteresowane takowymi mogą śmiało wpisy nim oznaczone ignorować.

5 Comments

  • Tomek, a myślisz, że MSFT Online nie odciełoby WikiLeads w Azure? Albo google?

    Albo coś jest tanie, albo pewne – i ryzyko jest co najmniej współdzielone. Co nie znaczy, że drogie jest pewne.

  • Jeszcze jedna uwaga: nie twierdzę, że to gwarancja itp. ale dosyć istotnie pomaga model gdzie przedpłacasz pewną część kosztów serwera. Model obciążania karty płątniczej w wypadku takich projektów jak strona narażana na rządowe (nieważne, czy chińskie, rosyjskie czy z USA) czy nawet prywatne DDoS-y może skończyć się wyczerpaniem limitów na karcie szybciej niż myślisz. I to niezależnie od metod zwalczania tych DDoS-ów przez infrastrukturę.

    A co do zaufania: chyba mimo wszystko wolę hostera który rozsądnie ustawia swoje relacje :).

    I nie lubię współklientów którzy powodują to, że overbooking u mojego dostawcy przestaje być sensowny, i każdego klienta trzeba traktować jakby była duuuża szansa na to, że przez 100% czasu wykorzysta 120% dostępnych zasobów. A więc i cena rośnie odpowiednio.

    Byle robił to przewidywalnie i kontrolowanie.
    Zresztą polecam dyskusję u Vagli:
    Każdy jest rewolucjonistą na własny rachunek, czyli WikiLeaks i jego zaplecze infrastrukturalne
    http://prawo.vagla.pl/node/9288

  • No cóż.. twórcą Internetu jest DoD, czyli bezpośrednio rząd USA, który teraz próbuje się przy pomocy ich własnego wynalazka atakować. Fakt, że parę osób uwierzyło w “wolność” i “swobodę słowa” wcale nie znaczy, że tak jest naprawdę.
    Za parę lat może nas czekać identyczna niespodzianka na przykład z GPS. Też własność rządu USA i też niektórym użytkownikom zaczyna się wydawać, że skoro mogą nieodpłatnie korzystać, to im się coś “należy”.

  • @Ziemek
    Nie, nie uważam że inni dostawcy usług zachowali by się inaczej. Prawdopodobnie zachwali by się tak samo. Co prawda nie do końca jestem przekonany tak jak to pisze Vagla (dzięki za link, nie trafiłem jakoś wcześniej) o tym, że tak nagle doszli do wniosku, że jednak Wikileaks im się nie opłaca utrzymywać.
    Skupiasz się tutaj na technologicznym aspekcie hostowania, i patrząc na to w ten sposób można zgodzić się z podejściem, że nie lubimy tych, którzy zużywają dużo zasobów. Z drugiej strony – model hostowania czegoś w “chmurce” rozumianej jako platforma czy usługa do wynajęcia liczysz właśnie na efekt skalowania, który pozwala Ci z tych zapasów mocy skorzystać.

    W przypadku Amazona to nie był powód – możemy tutaj mówić o usłudze DNS – i tutaj raz jeszcze, planując usługę, która może odnieść sukces pomyśl o tym jak go obsłużysz. Jak widac darmowa usługa DNS nie jest najlepszym wyjściem (chociażby dlatego, że ma średnio zdefiniowane zasady co już obciażeniem jest dużym).

    Co do komentarza Vagli i tezy w niej postawionej o własnym rachunku, to niestety nie zgadzam się w z nim w całości (chociaż całość jest o wiele sensowniej napisana i lepiej niż moje wywody). Dlaczego:
    – normalnie nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale nie wydaje mi się, żeby w tym wypadku były to decyzje samodzielne, pozbawione wpływów zewnętrznych i wynikające tylko i wyłącznie z regulaminu usługi itp.
    – nawet jeżeli wykupisz własną infrastrukturę, data center itp … nadal korzystasz z Internetu, a ten jak wspomniał Grześ zbudowany został przez DoD, a jak pokazały przypadki różne umożliwia też wycięcie serwisu z sieci czy przekierowanie ruchu (patrz ostatni przypadek Chin).

    Wiec gdyby ktoś chciał rewolucje, to mu i tak nie pomoże jego własna infrastruktura. No chyba że zbuduje swój własny internet 🙂

  • Nie musiałby budować własnego internetu – wystarczyłoby zapewnić sobie odpowiednio dużo wejść do niego 🙂 – co prawda pozostaje sprawa DNS. No ale to raczej akademicka dyskusja 🙂 (wyłączyć ten cały Internet jak mówi pewna agentka FBI ;))
    Mnie ciekawi problem “nasza aplikacja hostowana u dostawcy platformy może zniknąć z niej decyzją administracyjną” i jest to ból chmury. Nie sądzę jednak by to powstrzymało ogólne “zachmurzenie” – może tylko co bardziej przezorni i zwolennicy różnych teorii, również spiskowych, będą sceptycznie przezorni 🙂

Leave a Reply